ego^trip

Autor: Roman Bromboszcz, Gatunek: Proza, Dodano: 31 sierpnia 2017, 22:13:50, Tagi:  cyberpoetry trip wyludniacz człowiek<>plus lalunie

 

yz był seksocholikiem@ uganiał się za laluniami<>plus bezustannie~ miał obrazy holograficzne@ wyświetlacze@ podrasowane wirtualne symulakry@ ale jego apetyt był nienasycony@ pozostawał głodny@ nawet jeśli coś@ przed chwilą@ udało się mu upolować~ miał podstawowy problem@ zasadniczą rysę@ poprzez którą dostrzec można było innego@ tkwiącego wewnątrz człowieka<>plus@ który czekał na odpowiedni moment@ by wyskoczyć z pojazdu~ ten pasażer na gapę@ był żywiony przez nosiciela@ był przez niego karmiony i prawdopodobnie niewiele wiedzieli o sobie nawzajem@ być może dostrzegali swoje profile w tłumie@ coś im świtało@ gdy rano budzili się w nieswoich ubraniach@ coś@ jakiś mankament twarzy nie pasował do całej reszty@ ale ogólnie@ nie można było powiedzieć@ by nawiedzał ich jakiś duch@ nie pozwalający im skupić myśli@ odbierający dech w piersiach~

*rysa@ o której wspominam *stwierdza pewna lalunia<>plus przeglądająca wpisy w rejestrze *dotyczy jego pamięci@ zasadniczo szwankującej@ niezdolnej do syntezy zdarzeń przekraczających pewien ciąg@ dlatego być może nie potrafił zakorzenić się w stałym związku~ akumulował kobiety w luźnych relacjach@ znajomości@ koleżeństwa@ seksu@ ale z żadną nie był na stałe@ o każdej mógł powiedzieć coś ciekawego@ mógł przytoczyć jakąś anegdotę@ ale do pewnego momentu@ bo gdy zbiór zaczynał zawierać zbyt dużo elementów@ kolejny element wymazywał pierwszy i tworzyła się pętla sprzężenia zwrotnego~

*ujemne sprzężenie zwrotne@ zasadnicza korekta@ która z jednej strony była przejawem ekologii@ autoregulacji zaangażowania emocjonalnego@ a z drugiej strony czymś w rodzaju odkorzeniania@ demelioracji@ wysuszania otoczenia personalnego~ niestety ten proces dotknął mnie boleśnie *zaznacza ostatnie wypowiedziane słowo i kontynuuje zerkając równolegle na ekran@ gdzie prezentowane są sylwetki kandydatów na elektorów w cyfrowych wyborach *wydawał mi się sympatycznym człowiekiem<>plus@ kimś@ kogo chciałabym mieć na stałe@ ale jemu co prawda kobiety kleiły się do rąk@ ale żadna nie potrafiła go sobie podporządkować *chrząka@ dodaje coś niezrozumiale pod nosem@ prycha w stronę ekranu~

*dajmy na to spotykał na giełdzie lalunię<>plus@ którą zapamiętywał jako y~@ szedł z nią do komórki@ spał u niej@ pieprzyli się całą noc@ dygotali przy światłach laserowych@ a następnego dnia wychodząc od niej@ jego trasa krzyżowała się z trajektorią innej seks<>bomby kłusującej na śmietniku cywilizacji w poszukiwaniu bursztynu@ którego nazwy już nikt dzisiaj nie znał~ oznaczał ją nazwą y!@ puszczał się za nią w ferment i zgiełk szeleszczących papierków@ był umorusany od stóp aż po naczółki od kleistej mazi@ ale wchodził głęboko@ aż po łokcie *zmienia temat *o widzę@ że ten kulawy pies znowu wgggra@ co zzza ciosss@ hrzrzrzrzrz *no a ten laluś z resetem@ to tak jak mówię# przebiegał całą serię opcji@ od ~ do BACKSPACE'U i dalej przez NumLock PrntScrn i znów sięgał po ~

kobieta znów coś emituje w nieznanym języku i w nieznanym kierunku@ choć w tle pozostaje niezmiennie scena z kandydatami na elektorów oraz pokaz mody cybernetycznej z laluniami<>plus *gdy wracał na początek serii poprzednia seria rozsypywała się na drobne kawałeczki@ odłamki postaci nakładały się na nowe kontury i plejada archetypów odgrywana była po raz kolejny~ mówiono o nim@ że grał zużytymi kartami@ na których ledwo co było widać postaci i z trudem można było rozróżnić je od siebie~ sam nie wiedział już@ co umożliwia mu odróżnianie figur@ w jaki sposób potrafi odnaleźć którąś z dziewczyn w rejestrze *krótkie sapnięcie@ coś w rodzaju liny zrzucanej z góry w stronę tłumu przebywającego w ciemności@ w pieczarze@ w gigantycznym załomie@ w wyludniaczu@ do którego w końcu nasz połówkowy bohater trafił~

*wszyscy tam trafią *tak powiedział@ jakby się chciał zemścić za wszystkie orgazmy@ które mu się przydarzyły@ jakby rozkosz@ która go tam ściągnęła była czymś@ co dałoby się z niego wyekstrahować@ poddać analizie@ sproszkować i w końcu rzucić w tłum oglądający pokaz mocy cybernetycznej z udziałem doskonałych laluń<>plus w dającej się odczuć atmosferze elegancji@ ekskluzywności@ szyku i kręcenia nozdrzami~

w trójkątnych oczach odbijała się poświata metalowych@ chromowanych kreacji@ które były pancerzami zbrojonymi i bojowymi~

*co za przepych elektroniki *krzyknęła y@ a zaraz za nią dość niskim@ mimo wszystko@ głosem odezwała się y#~ y$ coś pociekło po nodze@ jakby w odruchu bezwarunkowym@ niezwykłego podniecenia@ na myśl@ która była związana ze wspomnieniem yz~

wielbiły go pod jego nieobecność@ budowały mitologie składające się z niesamowitych opisów zbliżeń seksualnych@ mówiły najczęściej@ że to był ich jedyny facet@ jedyny@ z którym udało im się osiągnąć orgazm i że każdy inny człowiek<>plus@ nieważne jakiej płci@ pierwszej@ drugiej@ czy trzeciej@ nie zasługiwał na to@ by go w tym kontekście wspominać~ budowały totemy z belizny@ która przedstawiała dowód jego obecności@ poprute@ poplamione śluzem@ śliną@ rodnikami@ a nawet krwią@ obiekty ustawiane w centralnych miejscach komórek~

y$ połączyła razem *mówi y@ *pościel@ koszulę@ którą porzucił w trakcie pośpiesznego wyjścia do pracy@ biżuterię@ którą zakładała na specjalne okazje oraz wszystko to@ co miała na sobie@ gdy się po raz pierwszy spotkali~ spotkali się po raz drugi@ ale miał problem@ by ją rozpoznać@ właściwie przeszedł szybko obok niej i w końcu się odwrócił@ ale zrobił niewyraźną minę i ona pomyślała@ że jest zły@ więc nic nie powiedziała@ tylko skuliła się w sobie~

*kobiety go podziwiały *włącza się do burzy neuronów y% *stworzono jego kult jeszcze zanim umarł@ za jego życia@ ale wiadomo było też powszechnie @że nie pozostało mu już dużo czasu~

*z wyludniacza się już nie wychodzi~ nie są znane takie wypadki@ by komuś udało się@ o własnych siłach stamtąd wyjść *tłumaczy y^ ściskająca mocno linę@ aż bieleją jej kości~ wyraża się jasno i jednoznacznie@ aż wszystkie kontrolki na pulpicie na moment zapalają się i gasną@ *tak to wygląda od strony logiki *ale jej organizm mówił coś innego~ miała ochotę wyjść z tą liną@ której końcówkę ściskała w dłoniach@ ustawić się gdzieś przy brzegu głębokiego leja@ czegoś@ co przypominało odkrywkową kopalnię diamentów@ z czasów@ których już nikt nie pamięta~

full contact


*nikt nie potrafił podać wyjaśnienia@ w jaki sposób powstało to miejsce~ nikt tego nie pamięta *tłumaczy y& *a gdyby nawet@ to i tak wolimy wyjaśnienie@ że to jest efekt krążenia w koło jednostek pozbawionych przyczepności@ odpadających z ula cybernetycznego jeszcze zanim ktokolwiek wyda jakiś wyrok w tej sprawie *w jej trójkątnych oczach odbija się światło z monitora@ na którym prezentowane są wykresy z giełdy *jednostki zbrukane@ wykolejeńcy@ wszyscy ci@ którym nie pozostało nic innego niż krążyć w kółko w poszukiwaniu straconego@ bez możliwości jego odnalezienia~ wszyscy ci krążą a ich ruch obrotowy powoduje@ że stopniowo się zapadają@ co raz niżej@ tak@ że później nie można ich wyciągnąć@ bo cokolwiek lub ktokolwiek się ustawi przy tym leju@ gigantycznym załomie@ wpada tam i nie ma powrotu@ można ewentualnie wyobrażać sobie jak te jednostki poruszają się po swoich orbitach@ jak krążą i sapią przy tym@ w jaki sposób pomrukują@ jak się napawają swoją ekskluzywnością i odosobnieniem~ w spirali~

szli obok siebie on@ jednostka z resetem pamięci określana w ramach folksonomii cybernetycznego ula jako yz oraz osobnik@ który wyszedł z jego cienia@ z rysy@ która w końcu@ w tym sierocińcu@ w czyśćcu genetycznym@ jak to ktoś nazwał@ mogła spokojnie oddychać@ nie ukrywając się@ nie uciekając przed aparatami@ rejestratorami@ nośnikami danych~ szli w ciemności~ byli głęboko pod powierzchnią@ w położeniu@ gdzie nie było zupełnie ciemno@ ale trudno byłoby to nazwać sferą widzialnego~

to było pogranicze zmysłów@ doznania wzrokowe były tak skąpe@ że właściwie bardziej tworzyło się obraz@ domyślało się go@ aniżeli@ rzeczywiście się go percypowało~ *ale właściwie co miało się obserwować@ poza własnymi krokami i poza cieniami innych^ *pomyślał *nie było tutaj żadnej sensownej treści jaką można by wziąć pod uwagę@ a inni jawili się jako cienie i w istocie takimi byli@ choć znowu@ określenia wywodzące się ze wzroku *miał takie wrażenie *przestały być zdolne do opisywania świata@ przestały tutaj obowiązywać~

 

podobnie sprawa wyglądała ze słuchem@ doznaniami audialnym~ wydawać się mogło@ osobom@ które krążyły w około@ że coś słyszą@ że słyszą siebie nawzajem i że słyszą siebie@ ale prawda była taka@ jeśli zachowamy minimum zaufania do tego zwrotu@ że ich aparat percepcyjny odbierał jedynie pewien szmer@ szum tła@ pomruk ciemności@ dudniący odgłos gigantycznego leja@ w którym gubiły się wszelkie inne możliwe do wyemitowania dźwięki~ dlatego@ nawet gdyby mieli ochotę na rozmowę@ a raczej jej nie mieli@ nie zrozumieliby siebie nawzajem@ choć z drugiej strony@ rozumieli siebie nawzajem doskonale@ pomimo braku prób wysłowienia tego~

ego^trip
yz był seksocholikiem@ uganiał się za laluniami<>plus bezustannie~ miał obrazy holograficzne@ wyświetlacze@ podrasowane wirtualne symulakry@ ale jego apetyt był nienasycony@ pozostawał głodny@ nawet jeśli coś@ przed chwilą@ udało się mu upolować~ miał podstawowy problem@ zasadniczą rysę@ poprzez którą dostrzec można było innego@ tkwiącego wewnątrz człowieka<>plus@ który czekał na odpowiedni moment@ by wyskoczyć z pojazdu~ ten pasażer na gapę@ był żywiony przez nosiciela@ był przez niego karmiony i prawdopodobnie niewiele wiedzieli o sobie nawzajem@ być może dostrzegali swoje profile w tłumie@ coś im świtało@ gdy rano budzili się w nieswoich ubraniach@ coś@ jakiś mankament twarzy nie pasował do całej reszty@ ale ogólnie@ nie można było powiedzieć@ by nawiedzał ich jakiś duch@ nie pozwalający im skupić myśli@ odbierający dech w piersiach~
*rysa@ o której wspominam *stwierdza pewna lalunia<>plus przeglądająca wpisy w rejestrze *dotyczy jego pamięci@ zasadniczo szwankującej@ niezdolnej do syntezy zdarzeń przekraczających pewien ciąg@ dlatego być może nie potrafił zakorzenić się w stałym związku~ akumulował kobiety w luźnych relacjach@ znajomości@ koleżeństwa@ seksu@ ale z żadną nie był na stałe@ o każdej mógł powiedzieć coś ciekawego@ mógł przytoczyć jakąś anegdotę@ ale do pewnego momentu@ bo gdy zbiór zaczynał zawierać zbyt dużo elementów@ kolejny element wymazywał pierwszy i tworzyła się pętla sprzężenia zwrotnego~
*ujemne sprzężenie zwrotne@ zasadnicza korekta@ która z jednej strony była przejawem ekologii@ autoregulacji zaangażowania emocjonalnego@ a z drugiej strony czymś w rodzaju odkorzeniania@ demelioracji@ wysuszania otoczenia personalnego~ niestety ten proces dotknął mnie boleśnie *zaznacza ostatnie wypowiedziane słowo i kontynuuje zerkając równolegle na ekran@ gdzie prezentowane są sylwetki kandydatów na elektorów w cyfrowych wyborach *wydawał mi się sympatycznym człowiekiem<>plus@ kimś@ kogo chciałabym mieć na stałe@ ale jemu co prawda kobiety kleiły się do rąk@ ale żadna nie potrafiła go sobie podporządkować *chrząka@ dodaje coś niezrozumiale pod nosem@ prycha w stronę ekranu~
*dajmy na to spotykał na giełdzie lalunię<>plus@ którą zapamiętywał jako y~@ szedł z nią do komórki@ spał u niej@ pieprzyli się całą noc@ dygotali przy światłach laserowych@ a następnego dnia wychodząc od niej@ jego trasa krzyżowała się z trajektorią innej seks<>bomby kłusującej na śmietniku cywilizacji w poszukiwaniu bursztynu@ którego nazwy już nikt dzisiaj nie znał~ oznaczał ją nazwą y!@ puszczał się za nią w ferment i zgiełk szeleszczących papierków@ był umorusany od stóp aż po naczółki od kleistej mazi@ ale wchodził głęboko@ aż po łokcie *zmienia temat *o widzę@ że ten kulawy pies znowu wgggra@ co zzza ciosss@ hrzrzrzrzrz *no a ten laluś z resetem@ to tak jak mówię# przebiegał całą serię opcji@ od ~ do BACKSPACE'U i dalej przez NumLock PrntScrn i znów sięgał po ~
kobieta znów coś emituje w nieznanym języku i w nieznanym kierunku@ choć w tle pozostaje niezmiennie scena z kandydatami na elektorów oraz pokaz mody cybernetycznej z laluniami<>plus *gdy wracał na początek serii poprzednia seria rozsypywała się na drobne kawałeczki@ odłamki postaci nakładały się na nowe kontury i plejada archetypów odgrywana była po raz kolejny~ mówiono o nim@ że grał zużytymi kartami@ na których ledwo co było widać postaci i z trudem można było rozróżnić je od siebie~ sam nie wiedział już@ co umożliwia mu odróżnianie figur@ w jaki sposób potrafi odnaleźć którąś z dziewczyn w rejestrze *krótkie sapnięcie@ coś w rodzaju liny zrzucanej z góry w stronę tłumu przebywającego w ciemności@ w pieczarze@ w gigantycznym załomie@ w wyludniaczu@ do którego w końcu nasz połówkowy bohater trafił~
*wszyscy tam trafią *tak powiedział@ jakby się chciał zemścić za wszystkie orgazmy@ które mu się przydarzyły@ jakby rozkosz@ która go tam ściągnęła była czymś@ co dałoby się z niego wyekstrahować@ poddać analizie@ sproszkować i w końcu rzucić w tłum oglądający pokaz mocy cybernetycznej z udziałem doskonałych laluń<>plus w dającej się odczuć atmosferze elegancji@ ekskluzywności@ szyku i kręcenia nozdrzami~ 
w trójkątnych oczach odbijała się poświata metalowych@ chromowanych kreacji@ które były pancerzami zbrojonymi i bojowymi~
*co za przepych elektroniki *krzyknęła y@ a zaraz za nią dość niskim@ mimo wszystko@ głosem odezwała się y#~ y$ coś pociekło po nodze@ jakby w odruchu bezwarunkowym@ niezwykłego podniecenia@ na myśl@ która była związana ze wspomnieniem yz~ 
wielbiły go pod jego nieobecność@ budowały mitologie składające się z niesamowitych opisów zbliżeń seksualnych@ mówiły najczęściej@ że to był ich jedyny facet@ jedyny@ z którym udało im się osiągnąć orgazm i że każdy inny człowiek<>plus@ nieważne jakiej płci@ pierwszej@ drugiej@ czy trzeciej@ nie zasługiwał na to@ by go w tym kontekście wspominać~ budowały totemy z belizny@ która przedstawiała dowód jego obecności@ poprute@ poplamione śluzem@ śliną@ rodnikami@ a nawet krwią@ obiekty ustawiane w centralnych miejscach komórek~
y$ połączyła razem *mówi y@ *pościel@ koszulę@ którą porzucił w trakcie pośpiesznego wyjścia do pracy@ biżuterię@ którą zakładała na specjalne okazje oraz wszystko to@ co miała na sobie@ gdy się po raz pierwszy spotkali~ spotkali się po raz drugi@ ale miał problem@ by ją rozpoznać@ właściwie przeszedł szybko obok niej i w końcu się odwrócił@ ale zrobił niewyraźną minę i ona pomyślała@ że jest zły@ więc nic nie powiedziała@ tylko skuliła się w sobie~
*kobiety go podziwiały *włącza się do burzy neuronów y% *stworzono jego kult jeszcze zanim umarł@ za jego życia@ ale wiadomo było też powszechnie @że nie pozostało mu już dużo czasu~
*z wyludniacza się już nie wychodzi~ nie są znane takie wypadki@ by komuś udało się@ o własnych siłach stamtąd wyjść *tłumaczy y^ ściskająca mocno linę@ aż bieleją jej kości~ wyraża się jasno i jednoznacznie@ aż wszystkie kontrolki na pulpicie na moment zapalają się i gasną@ *tak to wygląda od strony logiki *ale jej organizm mówił coś innego~ miała ochotę wyjść z tą liną@ której końcówkę ściskała w dłoniach@ ustawić się gdzieś przy brzegu głębokiego leja@ czegoś@ co przypominało odkrywkową kopalnię diamentów@ z czasów@ których już nikt nie pamięta~
*nikt nie potrafił podać wyjaśnienia@ w jaki sposób powstało to miejsce~ nikt tego nie pamięta *tłumaczy y& *a gdyby nawet@ to i tak wolimy wyjaśnienie@ że to jest efekt krążenia w koło jednostek pozbawionych przyczepności@ odpadających z ula cybernetycznego jeszcze zanim ktokolwiek wyda jakiś wyrok w tej sprawie *w jej trójkątnych oczach odbija się światło z monitora@ na którym prezentowane są wykresy z giełdy *jednostki zbrukane@ wykolejeńcy@ wszyscy ci@ którym nie pozostało nic innego niż krążyć w kółko w poszukiwaniu straconego@ bez możliwości jego odnalezienia~ wszyscy ci krążą a ich ruch obrotowy powoduje@ że stopniowo się zapadają@ co raz niżej@ tak@ że później nie można ich wyciągnąć@ bo cokolwiek lub ktokolwiek się ustawi przy tym leju@ gigantycznym załomie@ wpada tam i nie ma powrotu@ można ewentualnie wyobrażać sobie jak te jednostki poruszają się po swoich orbitach@ jak krążą i sapią przy tym@ w jaki sposób pomrukują@ jak się napawają swoją ekskluzywnością i odosobnieniem~ w spirali~
szli obok siebie on@ jednostka z resetem pamięci określana w ramach folksonomii cybernetycznego ula jako yz oraz osobnik@ który wyszedł z jego cienia@ z rysy@ która w końcu@ w tym sierocińcu@ w czyśćcu genetycznym@ jak to ktoś nazwał@ mogła spokojnie oddychać@ nie ukrywając się@ nie uciekając przed aparatami@ rejestratorami@ nośnikami danych~ szli w ciemności~ byli głęboko pod powierzchnią@ w położeniu@ gdzie nie było zupełnie ciemno@ ale trudno byłoby to nazwać sferą widzialnego~ 
to było pogranicze zmysłów@ doznania wzrokowe były tak skąpe@ że właściwie bardziej tworzyło się obraz@ domyślało się go@ aniżeli@ rzeczywiście się go percypowało~ *ale właściwie co miało się obserwować@ poza własnymi krokami i poza cieniami innych^ *pomyślał *nie było tutaj żadnej sensownej treści jaką można by wziąć pod uwagę@ a inni jawili się jako cienie i w istocie takimi byli@ choć znowu@ określenia wywodzące się ze wzroku *miał takie wrażenie *przestały być zdolne do opisywania świata@ przestały tutaj obowiązywać~
podobnie sprawa wyglądała ze słuchem@ doznaniami audialnym~ wydawać się mogło@ osobom@ które krążyły w około@ że coś słyszą@ że słyszą siebie nawzajem i że słyszą siebie@ ale prawda była taka@ jeśli zachowamy minimum zaufania do tego zwrotu@ że ich aparat percepcyjny odbierał jedynie pewien szmer@ szum tła@ pomruk ciemności@ dudniący odgłos gigantycznego leja@ w którym gubiły się wszelkie inne możliwe do wyemitowania dźwięki~ dlatego@ nawet gdyby mieli ochotę na rozmowę@ a raczej jej nie mieli@ nie zrozumieliby siebie nawzajem@ choć z drugiej strony@ rozumieli siebie nawzajem doskonale@ pomimo braku prób wysłowienia tego~

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się